Czyż to jest post, jaki Ja uznaję, dzień, w którym się człowiek umartwia? Czy zwieszanie głowy jak sitowie i użycie woru z popiołem za posłanie – czyż to nazwiesz postem i dniem miłym Panu? (Iz 58)
Postanowienia

Czasami zastanawiam się po co mi Wielki Post? O co tu tak naprawdę chodzi? Dla mnie, w moim życiu. Gdy słucham o potrzebie różnych postanowień i wyrzeczeń, to myślę sobie, że post jest tylko po to, by jak najbardziej samemu sobie dokuczyć. Taki okres chwalebnych tortur. Broń boże korzystać z czegokolwiek, co niesie z sobą jakąś przyjemność.
Najważniejsze zrezygnować z Internetu – pierwszy [punkt głoszony przez ludzi, którzy o internecie pojęcia nie mają i na okrągło opowiadają pierdoły, że w necie tylko śmieci.. Dalej to nie pij alko, nie pal, nie jedz słodyczy… pierdu, pierdu, pierdu. Oczywiście, gdy przyjdą święta wszystko wróci do normy, a ja będę mógł z zadowoleniem odfajkować kolejny Wielki Post, z którego nic nie wynika.
Litania rzeczy, z których można rezygnować jest oczywiście dłuższa, ale wszystko sprowadza się do tego, że to nic nie warte. Każde ćwiczenie w poście ma mnie czynić lepszym, ma mnie zmieniać. Chcę w każdym takim czasie znaleźć coś, co trwale wpłynie na moje życie. Tak naprawdę w większości przypadków brakuje nam modlitwy. Nie czasu na modlitwę, bo tego mamy dość, a jeśli ktoś mówi, że czasu na modlitwę nie ma to po prostu kłamie w żywe oczy. Kłamie ludziom, sobie i Panu Bogu. Właśnie to jest bardziej potrzebne w Wielkim Poście, odnaleźć w sobie czas na modlitwę, rozmowę z Bogiem, nie na chwilę, nie na czas postu, ale już na stałe, coraz częściej i więcej [przebywać w Jego obecności.
Aby się modlić trzeba przestać bać się samego siebie. Tak, trzeba przestać bać się siebie. Wokół nas ciągle coś musi grać, jakieś radio, telewizor (na szczęście nie korzystam z tych śmieci), musimy każdego dnia i częściej czytać, słuchać i oglądać bzdury wygadywane przez polityków, dziennikarzy i pseudo autorytety. Człowiek boi się zostać sam ze sobą, w ciszy, bezczynnie. Rozmyślać przed Bogiem, spróbuj – to fascynujące. Nie potrafisz w domu, na ulicy, przyjdź do kościoła, usiądź przed Najświętszym Sakramentem i nic nie mów. Zostaw w domu modlitewniki, różańce, przyjdź z pustymi rękami i otwartym sercem i NIC nie mów. Wsłuchaj się w ciszę. Wiem, że to strasznie boli, codzienne hałasy znieczulają serce na dobro i miłość, na Boga. Bóg przemawia w ciszy.
Nie potrzebujesz innych postanowień, nie potrzebujesz tortur, które do niczego nie prowadzą, a jedynie zniechęcają, albo nabijają w pychę. Potrzebujesz tylko bliskości Boga i Jego przestrzeni ciszy. Im bardziej do Niego się zbliżysz, tym bardziej odkryjesz jak wiele możesz mieć dla Niego czasu. Znajdziesz pokój i radość.
To jest Wielki Post, tak pragnę go przeżyć.
Rozdzierajcie jednak wasze serca, a nie szaty!(jl-2)
Feliks Georgius