Biorę dziś przeciwko wam na świadków niebo i ziemię, kładę przed wami życie i śmierć, błogosławieństwo i przekleństwo. (Pwt 30)
Wybór

Człowiek dzisiaj nie chce wybierać. Wygodniej jest płynąć z prądem, poddać się pseudo autorytetom, wygodzie i obojętności. Byle było mi dobrze, byle ciepła woda w kranie, byle nie wyróżnić się z tłumu równie bezmyślnych, a gdy coś pójdzie źle to winni są zawsze jacyś oni. Oczywiście pierwszym winnym jest Kościół, bo mówi o przykazaniach, bo przypomina, że człowiek sam musi dokonać wyboru, że sam odpowiada za swoje życie. Kościół jest zły, bo nie obiecuje raju na ziemi, tu i teraz. Chcesz coś zmienić w swoim życiu – podejmij wysiłek… E tam, co ci księża wymyślają.
Wydaje ci się, że jesteś wyjątkowy, że wybierasz co robisz i jak wyglądasz. Żałosne, bo gdy spojrzeć na ciebie, nie różnisz się od tłumu. Niczym. Nawet to samo mówisz, takimi samymi słowami i tak samo brakuje ci ambicji by stać się KIMŚ.
Kim mam się stać? Mam wybór. Mogę być dzieckiem Króla, dziedzicem Bożego Królestwa i mieć życie wieczne, mogę chodzić z podniesioną głową i już teraz mieć poczucie życia spełnionego. Trudnego życia, życia, w którym ciągle walczę o siebie z grzechem, który próbuje rujnować moją duszę, życia które daje satysfakcję, bo to MOJE życie, po mojemu. Żyć po swojemu można tylko idąc drogą Bożych praw. To jedyny sposób na życie w pełni, całym sobą.
Mogę też wybrać bycie nikim, w ciemności i pustce, w ciągłym braku nasycenia. Życie nudne i nijakie, życie, które nie przynosi owocu i w konsekwencji człowiek czuje się jak gnijący odpad.
Wygodnie jest nie wybierać, ale żalu na koniec życia, żalu z powodu zmarnowanego czasu i pustki w sercu niczym złagodzić się już nie da. Dopóki żyjesz – wybieraj
Feliks Georgius